Włosy niskoporowate, średnioporowate, wysokoporowate… Kiedyś nie miałam pojęcia, że jest coś takiego jak porowatość włosów. Później się dowiedziałam i zrozumiałam, dlaczego niektóre kosmetyki w ogóle się u mnie nie sprawdzają, a włosy wyglądają tak, jak wyglądają.

Warto znać porowatość swoich włosów z kilku powodów. Po pierwsze, daje to możliwość dobrania optymalnej pielęgnacji. Po drugie, pozwala zrozumieć, dlaczego włosy zachowują się tak, a nie inaczej, a także czego możemy od nich oczekiwać. Nie zawsze jest to jednak łatwe do określenia.

Włosy niskoporowate mają łuski ściśle do siebie przylegające, równomiernie ułożone i domknięte. Powoduje to, że takie włosy są gładkie, śliskie i zazwyczaj proste. Jeśli twoje włosy tworzą błyszczącą tafle, to możesz być pewna, że są (bardzo) niskoporowate. Nie zawsze jednak sprawa jest tak prosta. Tak było w moim przypadku. Zatem…

 

Jak rozpoznać włosy niskoporowate?

 

    • długo schną po myciu – zawsze się zastanawiałam, jak ludzie mogą nie używać suszarki, szczególnie w zimie. Nawet w lecie moje włosy schną kilka godzin. Jeśli twoje włosy schną w kilknanaście/kilkadziesiąt minut, to ich porowatość z pewnością nie jest niska;
    • trudno się farbują / rozjaśniają – domknięte, ściśle przylegające łuski włosa nie pozwalają farbom wniknąć wgłąb, przez co zostają tylko na powierzchni i nie mogą właściwie zadziałać. Jeśli – jak ja – masz problem z rozjaśnianiem, możesz mieć włosy niskoporowate;
    • kolor krótko się utrzymuje – w związku z powyższym farba spłukuje się bardzo szybko przy kolejnych myciach. I nie działają żadne szampony ani odżywki przedłużające moc koloru. Płukanki też nie. Już wiadomo, czemu na zdjęciach mam różne odcienie brązu ;)
    • nie są łatwe w stylizacji – włosy się wysuwają, zszuwki się zsuwają, a loki prostują szybciej niż mrugnięcie oka? Witam w klubie. Włosy niskoporowate nie są niestety zbytnio podatne na układanie.
    • nie wymagają wiele – przez długi czas używałam tylko zwykłego szamponu, żadnej odżywki, po każdym myciu używałam prostownicy bez termoochrony, a i tak moje włosy wyglądały dobrze, miały tylko rozdwojone końcówki.
    • mają naturalny wysoki połysk – im wyższa porowatość włosa, tym jest on bardziej szorstki i matowy. Naturalnie duża gładkość i wysoki połysk prawie zawsze oznaczają niską porowatość. Tu nie potrzeba nabłyszczacza.
    • lubią pielęgnację przeznaczoną do włosów niskoporowatych – w przypadku wątpliwości, warto wypróbować pielęgnację do danego typu włosów. Jeżeli się nie sprawdzi, to wtedy spróbuj kosmetyków dla wyższej porowatości.

Jeśli większość powyższych kryteriów jest spełniona, to włosy są niskoporowate. Czasem jest to aż nadto oczywiste – jak chociażby w przypadku mojej siostry (cześć, Aga!), która ma włosy jak z reklamy – proste, superbłyszczące, ultragładkie, a do tego gęste (zazdro!).

 

„Stopień niskoporowatości”

 

Ja do wniosku o poziomie porowatości moich włosów dochodziłam stopniowo. Mam włosy bardzo gładkie, ale nie bardzo błyszczące, tylko tak umiarkowanie. Same schną bardzo długo, farba się z nich spłukuje w okamgnieniu, a loki prostują jeszcze szybciej. Nie wymagają dużo. Gdyby miały wysoki połysk, a nie tylko umiarkowany, to nie miałabym wątpliwości. Umiejscawiam je gdzieś bliżej granicy między niskoporowatością a średnioporowatością.

Porowatość to pewne spektrum. Jeśli nie masz na głowie tafli, to wciąż możesz mieć włosy niskoporowate, tyle, ze nie w wersji ultra ;). Wtedy najlepiej wypróbować pielęgnację do włosów niskoporowatych i zobaczyć, jakie będą efekty. Moje włosy ją kochają i wyglądają po niej świetnie. I to chodzi. Nie o etykietki, tylko o dobranie pielęgnacji.

    Jak pielęgnować włosy niskoporowate?

    A Ty jakie masz włosy?

    Polub, bo warto :)