C zas na ulubieńców miesiąca! W kwietniu polegałam na kilku sprawdzonych pewniakach, jak też natrafiłam na nowe fajne produkty. Część faworytów pochodzi z wyższej półki, a część jest wyjątkowo przystępna cenowo. Są kosmetyki do makijażu oraz coś do pielęgnacji. Różnorodność jest zatem bardzo duża. Zapraszam do czytania.

Pierwszym i chyba największym ulubieńcem tego miesiąca jest tusz do rzęs Bobbi Brown, a dokładnie Intensifying Longwear Mascara. Efekt, jaki daje jest elegancki i bardzo naturalny – rzęsy są lekko wydłużone, pięknie wyczesane i – co najważniejsze – nie posklejane. To zdecydowanie nie jest tusz pogrubiający. Nie osiągniemy nim efektu pajęczych nóżek. Mała szczoteczka idealnie sprawdza się również przy dolnych rzęsach. Co jeszcze kocham w tej maskarze to, że nie uczula, nie kruszy się, nie rozmazuje, a do tego łatwo się zmywa. Polecam wszystkim właścicielkom wrażliwych oczu.

korektor Lovely

W Wielki Piątek i jednocześnie pierwszy dzień promocji -55% wybrałam się do Rossmanna po korektor Lovely. Wzięłam kolor 01 Soft, czyli najjaśniejszy. Słyszałam o nim wiele dobrego i pomyślałam, że to świetna okazja, by go wypróbować. Nie zawiodłam się – korektor ten zachwycił mnie od pierwszego użycia! Świetna pigmentacja, świetna formuła i świetny efekt pod okiem, jak i na niedoskonałościach. Jedyne, co mogę mu zarzucić, to że trochę ciemnieje po aplikacji. Testowałam ten korektor w różnych warunkach – na wietrze, w słońcu – i nawet po wielu godzinach wyglądał bardzo dobrze.

Skoro już jesteśmy przy temacie obszaru pod oczami, to muszę wspomnieć o kosmetyku pielęgnacyjnym, który zapewnia mi nie tylko świetne nawilżenie, ale też sprawia, że korektory wyglądają ładnie po aplikacji. Chodzi o odżywczy krem pod oczy Fitomed z kocanką włoską. Myślę, że jest jeszcze lepszy niż mój krem nr 10, o którym pisałam jakiś czas temu. Czuję, że dzięki niemu skóra pod moimi oczami jest nawodniona, odżywiona i miękka. Krem ma naturalny skład, nie podrażnia i praktycznie od razu po jego aplikacji można robić makijaż. Najlepsze jest to, że kosztuje tylko 36 złotych.

Wiedziałaś, że w ofercie H&M są teraz również kosmetyki do makijażu? I to całkiem fajnie się zapowiadające – moim kolejnym ulubieńcem jest róż H&M Beauty w kolorze Brown Sugar. Urzekły mnie w nim dwie rzeczy – łatwość aplikacji i unikatowy kolor. Kosmetyk pięknie się rozciera i choć ma naprawdę dobrą pigmentację, to trudno zrobić sobie nim krzywdę. No i kolor – zgaszona brzoskwinia idąca w stronę jasnego brązu – idealnie zgrywa się z bronzerem i pasuje do praktycznie każdego makijażu. Kosmetyk kosztuje 39 złotych, więc niemało, ale moim zdaniem warto go kupić.

Zobacz: Czy warto kupić sławny róż Nars Orgasm?

W kwietniu wróciłam do mojego ukochanego – na zdjęciach widać zużycie – produktu makijażowego. To rozświetlacz Mac Extra Dimension Skinfinish w kolorze Double Gleam. To odcień idealny dla dziewczyn z bardzo jasną skórą – jest idealnie neutralny – ani zbyt żółtozłoty, ani zbyt różowy. Efekt, jaki daje na kościach policzkowych jest piękny. Skóra jest rozpromieniona jakby od środka. Intensywność blasku można stopniować od średniego do bardzo mocnego. Do tego jest bardzo wydajny – używam go ponad rok i wciąż nie dotknęłam denka.

Chyba jeszcze nie wspominałam na blogu, że mam całkiem sporą wadę wzroku. To właśnie moje nowe okulary są ostatnim ulubieńcem kwietnia. Od dawna marzyły mi się tak zwane „kujonki”, jednak nie mogłam znaleźć modelu pasującego do mnie. Parę tygodni temu przechodziłam obok małego dzielnicowego saloniku optycznego. Weszłam poprzymierzać i natrafiłam na „swój” kształt i szerokość oprawek. Od razu poczułam się świetnie w tym modelu i zamówiłam. Teraz wychodzę z domu już nie tylko w szkłach kontaktowych. Zachęcam do odkrywania małych lokalnych sklepików – można w nich znaleźć prawdziwe perełki.

Do zobaczenia wkrótce!

Polub, bo warto :)