Niewiele osób wie, czym jest termometr Galileusza, a szkoda! To praktyczny i świetnie wyglądający dodatek do każdego wnętrza – mierzy temperaturę w pomieszczeniu, a wygląda jak dzieło sztuki.

Pierwszy raz zobaczyłam termometr Galileusza w dzieciństwie, podczas wizyty u znajomych rodziców. Stał na komodzie i wyglądał inaczej niż wszystko, co znałam. To była natychmiastowa fascynacja. Siedziałam na fotelu i patrzyłam jak opadają lub unoszą się wypełnione czymś niebieskim bańki w szklanej tubie z wodą. Już wtedy poczułam, że też chcę takie coś mieć. Musiało jednak minąć wiele lat zanim dowiedziałam się, jak ta dziwna i jednocześnie hipnotyzująca rzecz się nazywa. Pewnego dnia podczas studiów przypomniałam sobie o tym. Tak mnie ten temat męczył, że siedziałam w internecie i szukałam, aż znalazłam. Termometr Galileusza! Ciężko było znaleźć jakiś sklep, który by go sprzedawał, a jeszcze ciężej taki, w którym byłby dostępny termometr z bańkami w kolorze czarnym, szarym lub srebrnym. Ale udało się i tak zostałam właścicielką jednego – z czarnymi pływakami i złotymi medalikami – widzisz go poniżej na gifie. Chciałam mieć też drugi egzemplarz ze srebrnymi elementami metalowymi. Udało mi się go utrafić w tym roku na Allegro za… 10 zł! (na zdjęciu drugim i trzecim) Ktoś oczyszczał dom z nadmiaru, a ja skorzystałam.

cinemagraph; kinografika

Jak to działa?

 

Działanie termometru Galileusza, zwanego też termoskopem, oparte jest na zależności gęstości cieczy od temperatury. Większość cieczy w pewnym przedziale temperatury – od kilku do kilkudziesięciu stopni Celsjusza – wykazuje zmianę gęstości. Gdy temperatura rośnie, płyny się rozrzedzają. Jeśli zanurzymy, na przykład w wodzie, bańki o odpowiednio dobranej objętości i masie (takie, by zachowywały równowagę hydrostatyczną przy innej temperaturze), to wraz ze zmianą temperatury, a więc i gęstości wody, będą one tonąć lub wypływać do góry. Genialne w swej prostocie, prawda?

Jak odczytać termometr Galileusza?

Podoba Ci się termometr Galileusza?

świąteczne komedie

Polub, bo warto :)