Singielka w Walentynki nie ma łatwo. Zewsząd atakują pulchne amorki i serduszka. Obściskujące się pary jakby mnożą się przez pączkowanie. Zakochani wiedzą, że tego dnia nie powinni się kłócić. A czego nie powinna robić singielka?

 

1. Zajadać smutków. A tym bardziej zapijać. Nawet prosecco.

 

Tak, wiem, że w jednym z  hipermarketów jest promocja na Nutellę. Nie, żeby cellulit był czymś złym, ale jego zwiększenie nie sprawi, że poczujesz się lepiej. Kac po butelce wina wypitej podczas seansu Bridget Jones też nie. Serio, sprawdziłam na sobie. Lepiej wybierz się na siłownię i wypoć frustracje. Zrobisz przysługę swojej głowie i zdrowiu. I może wpadniesz w oko kuzynowi Pudziana?

 

2. Iść na randkę.

 

Singielka ma unikać randek? W Walentynki tak. Szczególnie, tych w ciemno. Wiem, że kusi wizja opowiadania przyszłym wnukom, że dziadka poznało się w Dniu Zakochanych. Ale presja jest zbyt duża. Pocałujesz żabę, żaba żabą pozostanie, niesmak w ustach też. Po drugie, jeśli spotkanie okaże się porażką, to odczujesz to sto razy bardziej niż każdego innego dnia.

 

3. Hejtować Walentynek.

 

Uważasz, że Walentynki to komercha? Jasne, że komercha. Myślisz, że ktoś uwierzy, że to przypadek, że prawa wolnego rynku zaczęły cię uwierać akurat 14 lutego? Umieszczanie na facebooku antywalentynkowych memów jest równoznaczne ze zmienieniem profilowego na zdjęcie z tabliczką „zgorzkniała stara panna”. Na ból pupy najlepszym lekarstwem jest dystans.

 

4. Iść do kina.

 

Dla własnego dobra. No, chyba, że jesteś masochistką. Kino to w Walentynki Mekka zakochanych. Nawet najbardziej szczęśliwa singielka poczuje się nieswojo wśród tłumu par.  Zresztą, tego dnia i tak pewnie grają tylko Ciemniejszą stronę Greya, a tego filmu nikt nie powinien widzieć. To już lepiej wesprzyj akcję z okazji Światowego Dnia Wieloryba.

 

5. Zamieniać się w Samanthę Jones.

 

Jeśli jesteś Carrie, Mirandą lub Charlotte, to nie zamieniaj się w ten jeden dzień w Samanthę. She’s a natural. Nie każdy tak umie. Niezobowiązujący seks z facetem poznanym w barze zazwyczaj nie kończy się wielokrotnym orgazmem, a wyrzutami sumienia następnego dnia. Bądź sobą, a Mr Big, Steve Brady, czy Harry Goldenblatt sami cię znajdą.

 

6. Wmawiać sobie głupot.

 

„Jestem sama, bo jestem za gruba/za chuda/za ruda…” – tego typu głupot. Jesteś świetna taka, jaka jesteś. Pewnie zdarzyło ci się widzieć na ulicy mało atrakcyjną dziewczynę z zapatrzonym w nią jak  w obrazek przystojniakiem. Jej w zakochaniu nie przeszkadzały tusza czy trądzik. Tobie też nie muszą. Tomek zakochał się we mnie jak miałam 10 kg nadwagi:)

 

7. Godzić się z samotnością, jeśli jej nie odpowiada.

 

Nie siedź na stołku i nie płacz. Czy nie jesteś sama przez wymagania z kosmosu i brak wysiłku? Nie mówię, że masz się zadowolić pierwszym Gienkiem spod sklepu, ale – na Boga – nie skreślaj faceta tylko dlatego, że nie spełnia jednego z kryteriów. Po drugie – wysil się. Ułóż włosy, zrób makijaż, pomaluj paznokcie. I wyjdź do ludzi. Albo skorzystaj z portali randkowych. Książę nie znajdzie cię, jak się nie otworzysz.

Co sądzisz o Walentynkach?

Wyniki

Loading ... Loading ...

Polub, bo warto :)