Lubię robić sobie w głowie takie „myślowe rankingi”, np. ulubione owoce, ulubione zupy, itp. Zmieniają się one co jakiś czas i ogólnie większego sensu nie mają, ale sprawiają mi dziwną przyjemność. Jako że ostatnio bardzo staram się zdrowo odżywiać, to zaczęłam się zastanawiać, jakie warzywa zaliczają się do mojej top trójki? Zdecydowanie sałata wymiata.

salata_main

Wielką kucharką nigdy nie byłam i podejrzewam, że w przyszłości się to nie zmieni. Za to zawsze przywiązywałam ogromną wagę do szeroko pojętego smaku. Kuchnia jest dla mnie nie tylko miejscem przygotowywania posiłków, a prawdziwym królestwem zmysłowych doznań. W dzisiejszej kulturze instant często zapomina się o tym, że jedzenie nie musi być tylko połykaniem i odżywianiem organizmu. Jedzenie to wielowymiarowe doświadczenie koloru, kształtu, faktury… Jednym z moich najwcześniejszych wspomnień związanych ze smakiem jest próba przeżuwania okropnych kawałów liści z zupy szczawiowej w przedszkolu. Później udało mi się odkryć „liściastość” na nowo, pozytywnie, dzięki sałacie. Na dzień dzisiejszy zajmuje ona pierwsze miejsce w moim rankingu. Jest nie tylko zdrowa, lekkostrawna, ale też można ją podawać na wiele rozmaitych sposobów. Na dodatek w całości przypomina ona kwiat (co świetnie obrazuje fotografia powyżej). Sytuacja z sałatą jest jednak bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać. Kiedyś życie było proste. Była po prostu sałata. Zielona sałata i tyle. Potem człowiek dorósł i okazało się, że czerń ma odcienie oraz istnieją różne rodzaje sałaty. Ba, jest ich więcej niż palców u jednej ręki. I jak tu nie oszaleć? Spokojnie, przychodzę z pomocą w postaci subiektywnego mini-przewodnika.

Sałata masłowa

 

Moja ulubiona, a jednocześnie chyba najbardziej  znana i popularna. Taki sałatowy Kowalski. Ma miękkie, cienkie i delikatne liście, w smaku może być lekko gorzkawa. Świetnie wzbogaca kanapki. Moja babcia zawsze podaje ją do obiadu ze  śmietaną/jogurtem naturalnym i startą rzodkiewką. Moja mama stosuje ją jako „podkładkę” pod swoje popisowe „serowe pomidorki” (może uda mi się uzyskać jej pozwolenie na publikację przepisu:)). Ja uwielbiam ją łączyć z oliwą i czosnkiem, to najpyszniejszy środek na przeziębienie!

Sałata lodowa

 

Siostra zwykłej sałaty, choć mnie z wyglądu bardziej przypomina kapustę. Główka sałaty lodowej przez swoją zwartość jest znacznie cięższa od masłowej, a także dłużej zachowuje świeżość. Ma sztywniejsze, jakby szkliste liście. Dzięki swojej kruchości i chrupkości świetnie nadaje się do sałatek, moim zdaniem najlepiej sprawdza się w sałatce greckiej.

Rukola

 

Rukola zupełnie nie przypomina klasycznej sałaty. Szczerze mówiąc, wygląda jak chwast. Listki rukoli są podłużne, lekko strzępione, w kolorze ciemniejszej zieleni. W przeciwieństwie do zwykłych sałat ma konkretny, choć trudny do opisania smak. Wyczuwa się w niej lekką gorycz, ale nie jest ona nieprzyjemna. Próbowałam jeść ją z sosem oliwnym, nie smakowało to dobrze. Natomiast w kanapkach, ze świeżo upieczonym chlebem i drobiową wędliną (jestem „semi-wegetarianką”, z mięsa jadam wyłącznie drób i ryby) to istne mistrzostwo! Pomimo dosyć szybkiego więdnięcia, stosunkowo długo nadaje się do spożycia.

Roszponka

 

Kolejna chwasto-podobna sałata, roszponka, podobnie jak rukola nie tworzy główki. Miękkie, zielone liście roszponki zawsze mi trochę przypominają liście babki (tej, którą się przykładało w dzieciństwie na skaleczenie). By pozostała świeża na dłużej, powinna być kupowana z korzeniami. Osobiście nie przepadam za roszponką, jak dla mnie nadaje się tylko jako dodatek do kanapek i nie może konkurować z rukolą.

Sałata rzymska

 

Sałata rzymska ma charakterystyczną owalną, dosyć luźną główkę, mocno przypomina z wyglądu kapustę pekińską. Liście są podłużne, mięsiste, często pomarszczone, z dostrzegalnie zaznaczonymi nerwami. Sałata rzymska jest słodkawa i bardziej subtelna w smaku od pozostałych sałat. To ją dodaje się do słynnej Caesar salad. Rzadko ją jadam, bo najbardziej pasują do niej sosy na bazie niezdrowego i tuczącego majonezu. Sałata ta długo wytrzymuje leżąc w lodówce.

Lollo

 

Sałaty Lollo trudno nie rozpoznać. Ma bardzo karbowane, czyli mocno postrzępione listki. Można ją dodawać do kanapek lub sałatek, ale według mnie – przez swoją dekoracyjność –  najbardziej nadaje się do ozdabiania półmisków, na przykład z wędlinami, czy przekąskami. Występuje również w kolorze bordowym.

Miks sałat

 

No, nie jest to sałata, a zmieszane kawałki dwóch lub więcej jej rodzajów, ale przymknijmy na to oko, co? Wspominam o miksie sałat dlatego, że taką gotową mieszankę często można spotkać na półkach sklepów typu Biedronka. Jest to świetna (choć nie najbardziej ekonomiczna…) opcja dla osób, które chcą zadbać o zdrowie i sylwetkę, a brakuje im czasu. Wystarczy wsypać miks do miski, dodać odrobinę smakowej oliwy i zdrowa przekąska gotowa.

Zobacz też:

 

Zgadzasz się, że sałata wymiata?

Polub, bo warto :)