Zazwyczaj kupuję pojedyncze pędzle Maestro. Tym razem jednak skusiłam się na zestaw. Ok, przyznaję, że głównym powodem zakupu była kolorystyka pędzli – białe i szare włosie oraz czarne trzonki i skuwki. Czy pędzle te sprawdzają się tak samo dobrze jak wyglądają?

pędzle Maestro

Zestaw Black & White składa się z czterech pędzli:

  • dużego pędzla do pudru,
  • skośnego pędzla dla różu,
  • małego pędzelka do cieni,
  • języczkowego pędzla do podkładu.

Trzy pierwsze pędzle wykonane są z naturalnego włosia koziego, ostatni z syntetycznego.

W większości sklepów zestaw kosztuje 123 złote. Ja kupiłam go na stronie marki Maestro, gdzie cena została obniżona do 85 złotych. Za jeden pędzel wychodzi zatem nieco ponad 21 złotych. Wydaje się to ok w stosunku do jakości jaką otrzymujemy.

pędzle Maestro

To jak z tą jakością? Szczerze mówiąc średnio. Nie jest źle, ale mogłoby być lepiej. Pędzlowi z włosia syntetycznego nie mam nic do zarzucenia, jest bardzo miękki, nie odkształca się, spełnia swoją funkcję. Natomiast naturalne włosie kozie w pozostałych pędzlach moim zdaniem rozczarowuje – jest dosyć szorstkie, sztywne i znacząco się odkształca przy myciu. Przez niższą jakość włosia te pędzle Maestro nie za bardzo się u mnie sprawdziły do tego, do czego rzekomo są przeznaczone. Dużym pędzlem nie pudruję twarzy, skośnym nie nakładam różu, a małym nie cieniuję powieki. Znalazłam jednak dla nich zastosowania, a jeden z pędzli okazał się super do czegoś innego. Zobacz podsumowanie poniżej.

pędzle Maestro

Pędzel do pudru (na trzonku: „powder”) – jego włosie na dłoni wydaje się bardzo nieprzyjemne, na twarzy jest zaskakująco znośny. Do pudru mam wiele lepszych pędzli. Niezastąpiony jest natomiast przy rozcieraniu zbyt dużej ilości różu i bronzera – zapewne przez swoją sztywność właśnie.

Pędzel do różu (na trzonku: „rouge”) – jak dla mnie za mały i zbyt zbity do różu. Był za to odkryciem przy konturowaniu – przez nieduży rozmiar idealnie wpasowuje się pod kość policzkową, a przez sztywność i szorstkość włosia rewelacyjnie blenduje. Uwaga – pędzel nabiera bardzo dużo produktu!

Pędzelek do cieni (na trzonku: „shadow”) – malutki i poręczny, mógłby być bardziej miękki. Do rozświetlania wewnętrznego kącika i łuku brwiowego jak znalazł.

Pędzel do podkładu (na trzonku: „foundation”) – miękki, całkiem spory jak na języczkowy pędzel, można go używać do podkładu, ale ja wolę go do nakładania bazy i korektora pod oczy.

Całego zestawu nie polecam. Przyznam, że po raz pierwszy pędzle Maestro trochę mnie rozczarowały. Warto natomiast rozważyć zakup samego pędzla rouge, bo przy konturowaniu sprawdza się naprawdę świetnie.

A Ty masz jakieś pędzle Maestro?

Polub, bo warto :)