Słodzona caffè latte, ciastko, lody… Uwielbiam wszystko, co słodkie. Kto nie lubi? Jedzenie słodyczy w pewnym momencie może wymknąć się spod kontroli. Nieumiarkowanie słodkiej przyjemności zamienia się w nieprzyjemność, kiedy ubrania stają się za ciasne. Wyjściem jest wtedy odwyk od cukru.

 

Mój odwyk od cukru trwa już jakiś czas. Dawno przestałam słodzić kawę. Intensywnie ćwiczę dyscyplinę i unikam słodyczy. Wiem, że przełoży się to na dobre zdrowie. Jeśli jednak długo sobie czegoś odmawiam, to w końcu nie wytrzymuję. Dlatego wypracowałam sposoby przetrwania.

 

Krok 1 – eliminacja

 

Kiedy jestem nieszczęśliwa lub zestresowana, jem. Gdy jestem szczęśliwa, jem. Wyjątkową słabość mam do słodkości. Jeśli na stole leżą cukierki, prędzej czy później po nie sięgnę. Pilnuję więc, by na stole nic nie leżało. W szafkach kuchennych też najlepiej by nic nie było. W lodówce również. Co z oczu, to z serca. Wtedy nawet jeśli dopadnie mnie wszechogarniająca chęć, to zwyczajnie nie ma co zjeść (a jestem zbyt leniwa by pójść do sklepu w takiej sytuacji). Ten sposób zaleca też Ola.

 

Krok 2 – zamienniki

 

Nie da się żyć całkowicie bez cukru. Organizm go potrzebuje, ale w wartościowej formie. Zamieniłam więc słodkie puste kalorie na słodkie zdrowe kalorie. Jeśli muszę coś posłodzić, to zamiast białego cukru używam miodu. Zamiast batona jem sałatkę owocową. Jak mam ochotę na lody, sięgam po mrożone truskawki, maliny lub wiśnie. W niektórych daniach i napojach zupełnie zrezygnowałam z cukru. Zamiast cappucino zamawiam w kawiarni americano, a zamiast mlecznych słodzonych lodów – sorbet.

 

Krok 3 – cheat meal

 

Nie jestem Anją Rubik. Nie umiem odmawiać sobie wszystkiego przez cały czas. Zresztą nie chcę i nie muszę. I tu z ratunkiem przychodzi cheat meal. Po całym tygodniu zdrowego i dietetycznego odżywiania, raz w tygodniu pozwalam sobie na małe szaleństwo – lodowy deser, kawę z bitą śmietaną, a najlepiej kruche ciasto z wiśniami (przepis KLIK). Zaspokajam swój głód na słodycze i mam spokój na przynajmniej parę dni. Pozwala to kontynuować odwyk od cukru.

 

Krok 4 – wizualizacja

 

Mam tendencję do tycia (dzięki, tato!), więc muszę naprawdę uważać na to co i ile jem. A uwielbiam jeść. Czasem trudno mi się powstrzymać, szczególnie gdy chodzi o słodycze. W takich chwilach sięgam po wizualizację. Wyobrażam sobie siebie z sylwetką, do której dążę, albo wręcz przeciwnie – z tuszą nie mieszczącą się w drzwiach. Ta druga wizja, im bardziej przerysowana, tym lepiej działa. Wiem, ku której opcji dążę i taka wizualizacja pomaga rezygnować z niepotrzebnych kalorii.

 

Krok 5 – odwrócenie uwagi

 

Wizualizacja nie zawsze wystarcza, szczególnie w stresujących sytuacjach. Co wtedy robię? Odwracam uwagę na różne sposoby. Zajmuję się czymś bardziej lub mniej pochłaniającym – skupiam się na pracy lub idę na spacer. Najlepsze efekty i  jednocześnie sporo korzyści przynosi zajęcie się aktywnością fizyczną. Jak jeżdżę na rowerze stacjonarnym, robię brzuszki lub ćwiczenia z piłką, to myślę tylko o tym ile zostało jeszcze do końca ;). Potem mam satysfakcję, że zamiast pochłonąć spaliłam kalorie.

 

Zobacz też:

 

 A Ty masz już za sobą odwyk od cukru?

bye the daltonist

Polub, bo warto :)