Nars Orgasm podobno jest najczęściej kupowanym różem na świecie. To kosmetyk kultowy, używany przez kobiety od lat. Można go już dostać i w Polsce. O co tyle szumu?

 

Nars Orgasm róż

 

Róż Nars Orgasm, jak i wszystkie inne produkty marki, został stworzony przez  założyciela i dyrektora kreatywnego firmy, kanadyjskiego makijażystę i fotografa Francois Nars.  Orgasm opisywany jest jako „opalizowany brzoskwiniowy róż”. To średni, ciepły róż ze złotą poświatą.  Kiedy pierwszy raz otworzyłam opakowanie (zamawiałam przez internet ze strony Nars), trochę się przestraszyłam. Produkt zdecydowanie wpada w nuty brzoskwiniowe, w opakowaniu wygląda bardzo intensywnie, nawet pomarańczowawo. Efekt ten potęguje ogromna ilość złotych drobinek. Jednak w aplikacji jest delikatny, a efekt, jaki daje jest przepiękny.

Nie ma śladu pomarańczu, drobinki nie są widoczne – jest jedynie cudowna poświata podkreślająca urodę. Nars Orgasm ociepla twarz, odświeża i dodaje życia. Idealnie komponuje się z bronzerem, doskonale wtapia w produkty pod sobą – podkład i puder. Chyba odnalazłam swój ideał. Poniżej swatche – po lewej nieroztarty, po prawej nieco rozblendowany. Zdjęcia nie oddają niestety pięknego blasku tego różu. Jeśli chodzi o opakowanie, to prezentuje się bardzo estetycznie. Z jego praktycznością jednak można dyskutować – jest nieduże i poręczne, ma lusterko pozwalające na potencjalne poprawki w ciągu dnia, ale gumowane tworzywo wieczka bardzo łatwo się brudzi.

Nars Orgasm

Plusy:

+ piękny, uniwersalny kolor

+ łatwość nakładania

+ dobra trwałość

+ lusterko w opakowaniu

Minusy:

– cena

– łatwo brudzące się opakowanie

Róż dostępny jest w Polsce w perfumeriach Sephora i kosztuje 145 złotych. Na pewno kupię ponownie, gdy się skończy (po dwóch miesiącach widać już pewne zużycie, ciekawe na ile wystarczy…). Kiedy myślę o bardziej ekonomicznych zamiennikach, przychodzą mi do głowy dwa róże – Bourjois w odcieniu „Rose d’or” i Sleek „Rose gold”. Oba mają różową bazę i złote drobinki. W porównaniu do Nars Orgasm Bourjois wygląda bardziej różowo, a mniej brzoskwiniowo, natomiast Sleek ma mocniejszy połysk.

 

Skusiłam Cię na róż Nars Orgasm?

Polub, bo warto :)