Na drugim roku studiów przeżywałam fascynację Japonią. Była ona tak duża, że postanowiłam nauczyć się języka japońskiego. Sama. Wtedy żadna z lubelskich szkół językowych nie miała w ofercie kursu tego języka. Nawet jeśli by miała, to i tak nie było mnie wówczas stać na takowy. Nie poddałam się jednak. Zdobyłam książki i materiały audio, zrobiłam fiszki. Po roku samodzielnej nauki zarejestrowałam się na egzamin na certyfikat. Pojechałam do Warszawy. Po ponad trzech miesiącach dostałam wyniki z Tokio. Zdałam! Choć dawno nie używałam japońskiego, wciąż mam swoje ulubione słowa. Oto one:

1. irusu 居留守


Ten czasownik polubią introwertycy. Znaczy on tyle, co udawać, że nie ma nikogo w domu. Siedzisz sobie sama w domu i ktoś dzwoni do drzwi. Wyglądasz dyskretnie przez okno, by nie zostać zauważoną. Nie otwierasz, siedzisz cicho. Udajesz, że cię nie ma. To, co robisz w Japonii nazywają irusu.

2. kintsugi 金継ぎ


W Japonii, gdy coś pęknie lub się zbije, na przykład miseczka lub filiżanka, to nie wyrzuca się tej rzeczy. Skleja się ją, a łączenia wypełnia się laką z dodatkiem sproszkowanego  metalu szlachetnego, zazwyczaj złota. Ta czynność, wypełnianie pęknięć w naczyniu złotem lub srebrem, nazywa się kintsugi.

3. shinrinyoku 森林浴


Shinrinyoku to dosłownie”leśna kąpiel”. Tak nazywa się wizytę w lesie, spacer po lesie w celu ukojenia i relaksu. Nie wszyscy wiedzą, ale Japończycy – ze względu na wyznawaną etykę pracy – są niezwykle zestresowanymi ludźmi. Musieli znaleźć sposób na odzyskiwanie równowagi psychicznej.

4. komorebi 木漏れ日


Komorebi to światło przedzierające się przez gałęzie drzew. Kraj Kwitnącej Wiśni cechuje duża wrażliwość na bodźce zmysłowe oraz umiejętność czerpania przyjemności estetycznej z pozornie zwykłych rzeczy. Dostrzec i nazwać migające między gałęziami światło mogli tylko Japończycy.

5. ikigai 生き甲斐


Czas na odrobinę metafizyki. Pojęcie ikigai, czyli indywidualnego sensu czyjegoś istnienia, zrobiło się jakiś czas temu modne na Zachodzie i w Polsce. To – dużym skrócie – połączenie tego, co się kocha, w czym jest się dobrym, czego świat potrzebuje i za co nam zapłacą. Dla każdego jest to co innego.

6. tsukimi 月見


Przez lata to robiłam i nie miałam najmniejszego pojęcia, że jest na to nazwa. W Kraju Wschodzącego Słońca doceniane są bodźce wzrokowe. Wiosną ogląda się spadające płatki wiśni i nazywa się to hanami (hana – kwiat, mi – patrzenie), a jesienią przychodzi czas na podziwianie księżyca, czyli tsukimi.

7. wabi 侘び


Słowo wabi występuje zazwyczaj w zestawieniu wabi-sabi, które jest określeniem-kluczem dla japońskiej estetyki i odnosi się do czaru niedoskonałości. Samo wabi oznacza tyle co piękno prostoty, ubóstwa, wręcz braku – to fundament japońskiego minimalizmu. Zaś sabi odnosi się do uroku starzenia się (nie tylko) rzeczy.

8. ukiyo 浮き世


W Europie był Heraklit i jego słynne panta rhei („wszystko płynie”). W Kraju Wschodzącego Słońca  było ukiyo („płynący świat”). Określenie to odnosi się do hedonistycznej kultury miejskiej okresu Edo (od XVII do połowy XIX wieku). Ludzie łapali wtedy chwile zaspokajając zmysły.

9. wasuremono 忘れ物


Wsiadasz do przedziału w pociągu, a na siedzeniu leży książka, którą ktoś zapomniał zabrać. To wasuremono. Coś zgubionego, coś zapomnianego. Niezwykłe wydaje mi się, że Japończycy mają określenie na rzeczy, które zostały porzucone. Wyczuwam w tym określeniu samotność rzeczy i współczucie dla nich.

10. irogonomi 色好み


To słowo jest po prostu piękne. Irogonomi to dosłownie „umiłowanie koloru”, a niedosłownie – miłość zmysłowa, seks. Kochać się z kimś to lubić, doceniać, miłować jego kolor, jego odcienie – barwę oczu, włosów, skóry, wypieki na twarzy. To wyjątkowe, wręcz poetyckie określenie na doświadczanie bliskości.

A Tobie które słowo podoba się najbardziej?

 

Ściskam,

Polub, bo warto :)