Ile razy będąc w centrum miasta przechodziłaś obok bram prowadzących na podwórka kamienic? Nie zwracałaś na nie w pośpiechu uwagi, a tam kryją się…

Kocham Lublin, to moje miasto. Tu się urodziłam, wychowałam, studiowałam. Tu mam rodzinę i przyjaciół. Chciałabym pokazać, jak piękne jest to miejsce. A w szczególności pokazać rzeczy, których nie znajdziesz w żadnym przewodniku. Miejscowe smaczki i zakątki, które znają tylko tubylcy. Dziś miał być wpis o czymś takim zatytułowany „Co kryją podwórka lubelskich kamienic?”, ale… Zacznijmy jednak od początku.

Wspomnienie z dzieciństwa

 

Kiedyś, gdy byłam mała, miałam tylko kilka lat, odwiedzałam z mamą pewien sklep. Aby do niego dojść, trzeba było wejść w bramę przy ulicy Świętoduskiej 8 i przejść przez podwórko. Nie pamiętam, co było sprzedawane w tym sklepie, ale dokładnie pamiętam, co znalazłam na podwórku, gdzie wolałam zostać, gdy mama robiła zakupy. Tajemnicza paszcza w ścianie, z której kapała woda. Magiczny kranik!

Kran podwórkowy przy 3 Maja 18 – tylko tu nie było zamykanej bramy i mogłam zrobić zdjęcie. Kran przy Świętoduskiej jest bardzo podobny.

Poszukiwanie

 

Wiele lat później obejrzałam film Pod słońcem Toskanii i tam było kilka scen (jedna z nich TU), których „bohaterem” był… kranik w ścianie. Wtedy przypomniał mi się kranik na Świętoduskiej. Będąc na mieście następnym razem, zaszłam go zobaczyć. Był, i to odnowiony. To było trochę jak uśmiech od losu. Postanowiłam poszukać innych kraników. Znalazłam kolejne przy Krakowskim Przedmieściu 32, na Peowiaków 8, na 3 Maja 18, w ścianie między kamienicą przy Zamkowej 36a a Kowalską 19 oraz jeden na terenie cmentarza przy ulicy Lipowej. Wszystkie oprócz ostatniego znajdowały się na podwórkach, do których można było wejść tylko przez bramy. Czyniło je to bardziej bajkowymi.

Dziś

 

Mimo deszczu wybraliśmy się dziś z Tomkiem na spacer po centrum Lublina, szlakiem podwórkowych kraników. Zaczęliśmy od Rybnej, a tam – nowa elewacja w kamienicy i żadnego śladu po kraniku. Przeszliśmy na Kowalską, gdzie zastaliśmy remont i blachy zasłaniające ścianę. Oby nie zamurowali wnęki po kraniku… „Ok – mówię do Tomka – chodźmy na Świętoduską, tam kranik jest na 100%”. Poszliśmy, a w bramie furta na klucz, nie mogliśmy wejść. Na Krakowskim Przedmieściu 32 też zamknięta furta w bramie. To samo na Peowiaków 8! Postanowiliśmy sprawdzić jeszcze 3 Maja 18. I udało się! To chyba ostatnia brama w centrum, gdzie nie zrobiono metalowej furty albo drewnianych drzwi z domofonem. Weszliśmy i był tam kranik. Pozostałe zostały zamurowane lub pozostają niedostępne przez pozamykane bramy, magiczne miejsca z moich wspomnień znikają.

Polub, bo warto :)