Wreszcie wyczekiwana metamorfoza salonu! Od długiego czasu chciałam mieć czarno-biały salon w stylu nowoczesnym. I mam! Zobacz, jak pokój wyglądał wcześniej, a jak prezentuje się teraz!

metamorfoza salonu

Przed

 

Stan wyjściowy nie był zachwycający. Pokój był zagracony, ściany w żółtym kolorze, podłoga porysowana. Nie, nie i jeszcze raz nie! Szkoda, że tego nie sfotografowałam… przez ekscytację zwyczajnie zapomniałam. Zdjęcia, które widzicie, są już po usunięciu wszystkiego z pomieszczenia i pomalowaniu ścian na biało. Od razu lepiej.

metamorfoza salonu

Pokój miał naprawdę duży potencjał – to pomieszczenie całkiem spore i jasne. Chciałam to wykorzystać. Potrzebowaliśmy miejsca, gdzie moglibyśmy odpocząć i zrelaksować się, ale też przyjąć na kawę znajomych. Po odgraceniu i zamalowaniu poprzedniego koloru ścian mieliśmy przestrzeń, którą mogliśmy urządzić całkowicie od nowa. Zaczęliśmy więc szukać inspiracji do projektu.

Inspiracje

 

Marzyła mi się przestrzeń jasna, minimalistyczna i nowoczesna. Ile ja czasu spędziłam na Pinterest w poszukiwaniu inspiracji! Ostatecznie wybrałam trzy zdjęcia, które podobały mi się najbardziej. Przyjrzałam im się i wyłoniłam punkty wspólne: neutralność kolorystyczna, sofa jako centrum salonu, nad nią obrazy w ramach, oryginalne stoliki kawowe z książkami i kwiatami. Mam szczęście, że mamy z Tomkiem bardzo podobny gust –  zaakceptował moją wizję bez zastrzeżeń.

metamorfoza salonu

Najważniejsze było stworzenie bazy. Chcieliśmy, by w całym domu była konsekwentna kolorystyka. Wybraliśmy biel na ściany i szare panele. Szarość wydała nam się również idealna na kolor sofy. By wizualnie powiększyć salon, zdecydowaliśmy się na szklane stoliki oraz… podwieszane meble! Tak, bez nóżek, a zawieszane na hakach w ścianie. Dzięki temu widać więcej podłogi pod meblami i przez to ma się wrażenie większej przestrzeni.

metamorfoza salonu

Najprzyjemniejszą częścią było dobieranie dodatków. Wiedziałam, że chcę mieć w salonie fotografie mojego ulubionego Solve Sundsbo. Po bokach sofy miały być okrągłe stoliki z czarnymi lampami, tak by było symetrycznie. Marzył mi się szklany stolik kawowy, by móc na nim stawiać kwiaty i tak zwane coffee table books, czyli ozdobne książki/albumy. Na sofie nie mogło zabraknąć poduszek.

metamorfoza salonu

Efekt końcowy

 

Metamorfoza salonu wymagała bardzo dużo pracy, ale było warto. Jest dokładnie tak, jak to sobie wyobrażałam. Najlepsze jest to, że baza, czyli ściany, sofa, komoda, jest neutralna. Mogę dowolnie zmieniać dodatki i wszystko będzie pasowało!

metamorfoza salonu

Jasnoszara podłoga rozjaśniła i powiększyła pomieszczenie. Do tego doskonale ukrywa fakt, że w niektóre dni nie chce mi się wyciągać odkurzacza ;). No, i pięknie wpisuje się w monochromatyczną i nowoczesną stylistykę.

metamorfoza salonu

Chciałam kupić plecioną pufę. Taką, jaką ma chyba każda blogerka. Na szczęście miałam okazję wypróbować ją w sklepie, co skutecznie mnie powstrzymało przed zakupem. Ani na tym usiąść, ani co. Ostatecznie znalazłam usztywnianą białą pufę, która nie dość, że była o niebo tańsza, to jeszcze jest o wiele praktyczniejsza.

metamorfoza salonu

W pokoju dziennym nie mogło zabraknąć zieleni. Przy oknie była niezagospodarowana przestrzeń, która aż prosiła się o nią. Biała donica „oversize” wygląda nowocześnie i świetnie eksponuje mojego salonowego ulubieńca – skrzydłokwiat. To wyjątkowo piękna i elegancka roślina doniczkowa.

metamorfoza salonu

Na wolnej ścianie w głębi powiesiliśmy szeroką prawie na dwa metry komodę. Jest tak pojemna, że łał! Fronty są błyszczące i… nie mają uchwytów. Otwiera się je lekko naciskając. Strasznie mi się podoba takie minimalistyczne rozwiązanie.

Na komodzie postawiłam dwa wielkie białe wazony. Ich rozmiar jest dobrany do wielkości komody. Mniejsze wyglądałyby nieproporcjonalnie. Na środku jest moja ulubiona fotografia Solve Sundsbo. Siedząc na sofie mogę na nią patrzeć. Z lewej strony dla równowagi stoją klepsydry – większa z białym piaskiem, mniejsza z czarnym.

metamorfoza salonu

metamorfoza salonu

Stolik pod telewizor również jest podwieszany i z frontem bez uchwytu, by pasował do dużej komody. Konsekwencja musi być!

Nie jestem buddystką, ale od zawsze podobały mi się figurki tajskiego Buddy. Po latach poszukiwań wreszcie udało mi się kupić taką o odpowiedniej wielkości i kolorystyce. Teraz Budda pilnuje telewizora ;)

metamorfoza salonu

Chcieliśmy rozwalić całą ścianę między salonem a przedpokojem, by otworzyć i maksymalnie powiększyć przestrzeń. Okazało się jednak, że wbrew temu, co jest na planie domu, ściana nie jest działowa, a nośna…  Uroki starego budownictwa, ech. Ostatecznie mogliśmy tylko usunąć drzwi.

metamorfoza salonu

Happy end

 

W mojej opinii metamorfoza salonu udała się bardzo! Wiem, że pojawią się głosy typu „Sterylnie tu”, „To wnętrze jest zimne!”, „Przydałby się kolor!”. Całkowicie się z takim spojrzeniem nie zgodzę. Kiedy wchodzę do salonu czuję harmonię i spokój. I o to chodzi :)

 

Zobacz też:

Jak Ci się podoba metamorfoza salonu?

Polub, bo warto :)