Uwielbiam kwiaty. Moimi ulubionymi są białe lub fioletowe eustomy, róże i frezje. Kwiaty nie tylko pachną i cieszą oko, ale są przydatne – pielęgnacja skóry w oparciu o ekstrakty kwiatowe jest w wielu przypadkach zarówno przyjemna, jak i skuteczna. Oto moje ulubione produkty z metką „kwiatowa pielęgnacja”.

 

Tołpa Botanic Białe Kwiaty tonik-mgiełka 2w1


 

Tonik-mgiełkę z białymi kwiatami dostałam w prezencie od siostry i pokochałam od pierwszego użycia. Kiedy wychodzę spod prysznica zawsze mam mocne uczucie ściągnięcia skóry twarzy, muszę szybko nałożyć tonik lub krem. Nie przepadam za tonikami wylewanymi na wacik/płatek kosmetyczny, więc zanim dostałam mgiełkę Tołpy często rezygnowałam z tego kroku pielęgnacyjnego. Od kiedy mam spray z białych kwiatów problem się skończył. Dosyć intensywny zapach mgiełki bardzo mi się podoba, ale myślę, ze niektórych może drażnić. Kasia mówiła, że stosuje ją też na makijaż, ale u mnie się to nie sprawdziło (może dlatego, że na prawie ostatnim miejscu składu toniku znajduje się kwas salicylowy). Produkt znajdziesz w Rossmannach (nie wszystkich!) lub TU (klik).

 

Woda różana KTC


 

Jeśli masz ultrawrażliwą skórę (jak ja…), często doświadczasz podrażnień i preferujesz kosmetyki o możliwie najkrótszym składzie, to woda różana jest dla Ciebie stworzona. Wody różanej KTC używam w te dni, kiedy mam humor użyć płatek kosmetyczny ;) lub gdy coś mnie podrażni (wtedy nie stosuję mgiełki Tołpy, bo szczypie) oraz do rozrabiania masek algowych. Woda z esencją z róży świetnie nawilża, MEGA łagodzi i pięknie pachnie, pielęgnacja z jej użyciem to czysta przyjemność. W Internecie woda różana KTC jest znacznie tańsza niż w sklepach stacjonarnych, mnie zazwyczaj udaje się ją kupić za około 5 złotych TU (ale często jest wyprzedana). Zazwyczaj kupuję pięć, sześć butelek – to chyba wystarczająco wyraża moje zadowolenie z tego produktu.

 

Sylveco lekki krem nagietkowy


 

Po dobrych doświadczeniach z lekkim kremem brzozowym Sylveco, postanowiłam spróbować krem nagietkowy. Na mapie pielęgnacji umiejscowiłabym go jako „krem na dzień”. Jest to dobra baza pod makijaż, podkład mi się na nim nie roluje, nie waży. Myślę, że to świetny produkt dla osób ze skórą mieszaną lub normalną, dla suchej cery będzie zbyt lekki. Ja zazwyczaj stosuję pod niego serum z kwasem hialuronowym (ale ja pod prawie wszystkie kremy muszę nakładać serum nawilżające) i jestem zadowolona. Nagietek ładnie łagodzi i hamuje reakcyjność. Zapach nie należy tu do zalet, ale jest mniej intensywny niż w kremie brzozowym (jeśli chciałabyś szczegółowe porównanie kremu brzozowego z nagietkowym daj znać w komentarzu). Kupisz go w sklepach ekologicznych lub TU (klik).

 

Tołpa Botanic Czarna Róża odżywcza maska-peeling


 

Pielęgnacja bez maseczek byłaby niepełna. Maseczkę z serii Czarna Róża uwielbiam, uwielbiam, uwielbiam. Za cudny zapach i odżywczo-nawilżające działanie. Jedno opakowanie zawiera dwie saszetki. W zależności od tego, ile odżywienia potrzebujemy wystarczy na dwa do czterech razy. Jest to produkt 2w1. W kremowej masce znajdują się łupiny orzecha, które świetnie ścierają nie podrażniając. Co ciekawe, z kremem na noc z tej samej serii zupełnie się nie polubiliśmy. O ile maska-peeling z czarną różą delikatnie mrowi tylko na początku i świetnie odżywia, to krem na noc wywołuje ostre uczucie dłuższego pieczenia i wcale nie jest odżywczy w moim odczuciu. Podobnie, jak inne produkty Tołpy, maseczki szukaj w Rossmannie.

 

 A jaki jest Twój ulubiony kwiat?

bye the daltonist

Polub, bo warto :)