Staram się nie ulegać szałom na różne kosmetyki. Tym razem jednak uległam i po zachwycie paru youtuberek zakupiłam korektor Nyx Can’t Stop Won’t Stop. Niestety kosmetyk okazał się kompletną klapą. Nie przesadzając mogę stwierdzić, że to najgorszy produkt do makijażu, z jakim spotkałam się w ciągu ostatnich miesięcy. Rozczarowanie jest tym bardziej przykre, że bardzo lubię markę Nyx i jej kosmetyki – w zimie non stop używam ukochanego Pro Foundation Mixer w kolorze białym do rozjaśniania ulubionych podkładów.

korektor Nyx Can't Stop Won't Stop

Korektor Nyx Can’t Stop Won’t Stop

Będący częścią nowej kolekcji korektor Nyx Can’t Stop Won’t Stop przedstawiany jest z jednej strony jako „korektor do konturowania”, a z drugiej jako „wodoodporny, kryjący i matujący”. To pierwsze sugeruje, by używać go pod oczy, jak i na centralnej części twarzy w celu rozjaśnienia. To drugie podpowiada, że to produkt do zakrywania niedoskonałości, jak krostki i przebarwienia.

 

Opakowanie

Nowy korektor Nyx ma bardzo ładne, minimalistyczne opakowanie – smukłe, przezroczyste, z czarną nakrętką. W środku znajduje się 3,5 ml produktu. Po odkręceniu ukazuje się nam klasyczny aplikator, którym można wygodnie nałożyć korektor w okolice pod okiem, bez brudzenia dłoni. „Włochata” końców aplikatora średnio sprawdzi się przy zakrywaniu krostek – wszelkie bakterie tam zostaną i po zamknięciu opakowania przeniosą się na cały produkt.

korektor Nyx Can't Stop Won't Stop

Kolor

Muszę pochwalić markę Nyx za ogromną i świetnie zróżnicowaną gamę kolorystyczną. Korektor dostępny jest w aż dwudziestu czterech kolorach, zarówno ultra-jasnych, jak i bardzo ciemnych. To ogromny plus. Do mnie trafił odcień najjaśniejszy o nazwie „Pale”. I tu zaczynają się schody. Jest to zażółcona biel… bardzo zażółcona. Przez to strasznie odcina się od reszty makijażu twarzy. Nie chodzi tu o poziom jasności, bo ten jest dla mnie – superbladziocha – dobry. Chodzi o ten intensywnie żółty ton. Większość dziewczyn o bardzo jasnej karnacji ma chłodną lub neutralną urodę. Nie rozumiem więc, dlaczego Nyx zdecydował się zrobić najjaśniejszy odcień w gamie tak żółty. Aha, jeszcze jedno – korektor mocno oksyduje. Powiedziałabym, że ciemnieje o co najmniej dwa, trzy tony.

Konsystencja i aplikacja

Wydawałoby się, że konsystencja korektora jest fajna – nie za rzadka, nie za gęsta. Męczyłam się z tym kosmetykiem półtora tygodnia. Próbowałam go nakładać na różne kremy i na rozmaite sposoby – wilgotną gąbeczką, suchą gąbeczką, pędzlem, palcem… za każdym razem produkt ten wyglądał źle. Gdy nałożyłam go pierwszego dnia, musiałam go zmyć, bo nie chciałam z taką tragedią wychodzić z domu. W kolejnych dniach postanowiłam się „poświęcić” i wyjść z tym okropieństwem pod okiem, by sprawdzić, jak będzie się zachowywał z czasem. Ale do rzeczy – co jest z nim konkretnie nie tak? Przede wszystkim nie minie sekunda od aplikacji, a korektor już znajduje się w zmarszczkach (nawet w tych, o których nie miałam pojęcia) i wygląda na zwarzony. Na granicy z podkładem robi się jeden wielki zaciek, produkt jakby wchodzi z podkładem w jakąś negatywną reakcję. Próbowałam go z 4 podkładami i z każdym było to samo.

Krycie i wykończenie

Gdy próbowałam korektor na dłoni, to wydawało mi się, że jest świetnie napigmentowany. Spodziewałam się więc, że przykryje moje całkiem spore cienie pod oczami. A gdzie tam! Po nałożeniu na okolicę pod okiem i roztarciu, kosmetyk jakby się „przerzedza” i cienie strasznie prześwitują. Niedoskonałości typu krostki też nie zakrywa. Nie mam pojęcia, gdzie ten pigment znika… Po przeczytaniu opinii na wizażu, mam podejrzenie, że może to być kwestia felernego odcienia „pale”. Użytkowniczki tego właśnie tego koloru mają podobne do mojego doświadczenia – małe krycie, produkt w ogóle nie wtapia się, podkreśla zmarszczki. Dziwna formuła korektora skutkuje bardzo matowym, wręcz suchym wykończeniem, nawet na mojej świetnie wypielęgnowanej i nawilżonej cerze. Ta suchość powoduje odznaczanie się korektora, szczególnie pod okiem, dając efekt pandy.

korektor Nyx Can't Stop Won't Stop

Trwałość

To jedyne, co mnie zachwyca w tym kosmetyku. Jest jak beton – jak zaschnie po nałożeniu, tak już zostaje, aż do demakijażu. Długotrwałość jest jednak okupiona suchością produktu.

Dla kogo?

W mojej opinii korektor Nyx Can’t Stop Won’t Stop nie sprawdzi się u nikogo. Przynajmniej odcień „pale”. Może ciemniejsze odcienie inaczej się zachowują? Posiadaczki skóry suchej i bardzo suchej na pewno powinny trzymać się od tego produktu najdalej jak się da. Może osoby ze skóra tłustą i bardzo tłustą, ale bez większych cieni pod oczami i zmian trądzikowych, mogłyby być zadowolone. Na stronie Douglas oraz Nyx Professional korektor dostępny jest w obniżonej cenie dwudziestu kilku złotych. Ja jednak radziłabym kupić korektor Lovely lub Catrice. Są o połowę tańsze, a z pewnością lepiej kryją i nie robią skorupy.

Ściskam,

Polub, bo warto :)