Za chwilę listopad, Wszystkich Świętych i Zaduszki. Natura jak co roku dopasowuje się do okazji – temperatura znacząco się obniża, zaczyna padać, wzmaga się wiatr. Rozpoczyna się tłumne odwiedzanie cmentarzy, przez niektórych przekształcone w sport zwany grobingiem. Wszyscy ruszają po kwiaty i znicze. W tym tłumie są rodziny z dziećmi, młodzież, osoby starsze i one… cmentarianki.

Znaki szczególne cmentarianki

Cmentarianka to stworzenie o wielu twarzach i postaciach. Można jednak wyłonić najczęściej powtarzające się cechy jej wyglądu. Przede wszystkim wysokie obcasy. Nawet jeśli musi przejść trzy kilometry, nawet gdy na lokalnym cmentarzu zamiast chodnika jest błoto, obcas jest. Do tego zazwyczaj dopasowana jest skrzętnie krótka spódnica i cienkie rajstopki. Bo cmentariance niskie temperatury nie straszne. Jako stworzenie zimnooporne stawia ona często na krótką kurteczkę eksponującą nerki. Zaznacza się także słabość do futerka. Nakrycia głowy najczęściej brak, by nie zepsuć fryzury. Makijaż zazwyczaj intensywny. Pajęcze nóżki zamiast rzęs wpisują się w stylistykę odwiedzanego miejsca. Kolory przez cmentariankę preferowane rzadko są stonowane. W końcu nie po to idzie się na groby, by pozostać niezauważoną.

 

„Taka jestem zadumana!”, czyli nekrolans

Cmentarianki zdarzają się w każdej klasie społecznej. Również w tej, którą stać na najnowszego ajfona. Tu elementem obowiązkowym jest droga torebka z widocznym logo. Bogata cmentarianka bywa mniej kolorowa, ale za to nadrabia cmentarnym ekshibicjonizmem. Zamiast wyciszyć telefon, oddać się skupieniu i zadumie wyciąga go, pstryka zdjęcia albo – jeśli followersów nie brakuje – robi relację na stories czy innego snapchata. Nie ważne, czy stoi nad grobem babci, czy nieznanego żołnierza. Niekiedy cmentarianka lubi wykazywać duchowe pokrewieństwo z Paulo Coelho. Zdjęcie znicza okraszone ckliwą, grafomańska formułką to często wykorzystywana metoda zaznaczenia swojej obecności w mediach społecznościowych. Ktoś może przecież nie wiedzieć, dlaczego jest dzień wolny i wszędzie palą się świeczki.

 

Co robić, gdy się ją spotka

Jeśli wybierzesz się do większej nekropolii, to na pewno natkniesz się na cmentariankę. Wtedy zalecane jest jak najszybsze oddalenie się. Inaczej można stać się niechcianym elementem tła robionego właśnie nagrobnego selfie, czy instagramowej relacji. Nawet jeśli cmentarianka nie stawia na lans w social media, zostając w pobliżu grozi nam nieprzejednane zniesmaczenie. Niby głupotą nie można się zarazić, ale lepiej nie ryzykować.

Polub, bo warto :)