Nigdy nie wierzyłam w bajki, jakie producenci kosmetyków wypisują na pudełkach kosmetyków. Takie o „nowej skórze” i tym podobne. Wypróbowałam jednak serum z kwasem glikolowym Isispharma Neotone. Efekty naprawdę mnie zaskoczyły.

W listopadzie moja cera zaczęła szaleć. Brzegi twarzy pokryli mi liczni, nie chcący się goić nieprzyjaciele. Mam skórę mieszaną w stronę suchej i choć nigdy nie była idealna, to wcześniej większych problemów z nią nie było. Co najwyżej raz w miesiącu jakaś mała niespodzianka. Ewentualnie przesuszenia na policzkach lub jakieś podrażnienie (mam cerę bardzo wrażliwą) i nic więcej. Nie zmieniałam pielęgnacji, wciąż stosowałam głównie naturalne kosmetyki z dobrymi składami sprawdzonych marek. Dlatego tym bardziej zaskoczyła mnie przemiana mojej linii żuchwy w ser.

Przyczyn tego znacznego pogorszenia skóry upatruję w rozpoczęciu sezonu grzewczego, obniżeniu temperatur na dworze, a także dużym stresie i – muszę się przyznać – związanym z nim niezdrowym jedzeniem. Byłam bliska wizyty u dermatologa, ale przypomniałam sobie, że mam w szufladzie serum z kwasem glikolowym Isispharma Neotone. Markę tą poleciła mi właśnie moja dermatolożka. Produkt kupiłam rok wcześniej, ale trochę bałam się go użyć. Potem przyszła wiosna i lato, kiedy nie można używać kwasów. W grudniu, będąc w desperacji, postanowiłam wypróbować Neotone.

Isispharma Neotone serum

Isispharma Neotone Serum


 

Neotone przeznaczone jest dla osób ze skórą wrażliwą, do nakładania na noc. Reklamowane jest jako serum zmniejszające przebarwienia różnego rodzaju – o podłożu hormonalnym, polekowe, posłoneczne, powstające w wyniku starzenia się skóry, o podłożu genetycznym, endokrynologicznym, pozapalnych, pourazowych i potrądzikowych. Kosmetyk umieszczony jest w wygodnej do stosowania tubce o pojemności 20 mililitrów, a jego cena waha się w internetowych aptekach od 70 do 85 złotych.

Isispharma Neotone serum

Skład

 

Na stronie producenta możemy przeczytać, że serum zawiera: „kwas glikolowy 6%, kwas askorbinowy 2%, kwas salicylowy 0,1%, alfa – arbutyna 2%, lukrecja 0,1%, witamina C 2%, Lumiskin TM 4%”. Kwas askorbinowy i witamina C to to samo… W moich oczach zmniejsza to wiarygodność marki aptecznej.

Skład: Aqua (Water), Cyclopentasiloxane, Glycolic Acid, Caprylic/Capric Triglyceride, Propylene Glycol, Alpha-Arbutin, Ascorbyl Tetraisopalmitate, Sodium Chloride, Peg/Ppg-18/18 Dimethicone, Alcohol Denat,, Phenoxyethanol, Dimethiconol, Divinyldimethicone/Dimethicone Copolymer, Methylparaben, Parfum (Fragrance), Cyclotetrasiloxane, Salicylic Acid, Sodium Metabisulfite, Sodium Sulfite, Propylparaben, Ethylparaben, Linalool, Limonene, C12-13 Pareth-23, Hexyl Cinnamal, C12-13 Pareth-3, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Alpha-Isomethyl Ionone, Glycyrrhiza Glabra (Licorice) Root Extract, Diacetyl Boldine, Geraniol, Citronellol.

Skład jest niezły, ale mógłby być lepszy. Substancje wymienione przez producenta faktycznie się w nim znajdują. Trzy – kwas glikolowy, alfa-arbutyna oraz ascorbyl tetraisopalmitate (stabilna forma witaminy C o rozszerzonym działaniu) są bliżej początku składu – to dobrze. Kwas salicylowy znajduje się już spoooro dalej (im dalej w składzie, tym mniej danej substancji w produkcie). Natomiast lukrecja i tajemniczo brzmiący Lumiskin TM (czyli roztwór diacetyl boldine hamujący aktywność tyrozynazy niezbędnej do produkcji melaniny) są na szarym końcu. Co mi się jeszcze nie podoba to duża ilość silikonów, konserwantów i substancji zapachowych oraz obecność parabenów.

Isispharma Neotone serum

Stosowanie i działanie

 

Na początku wykonałam test na reakcję smarując tylko mały kawałek policzka, bliżej ucha. Poczekałam 24 godziny i nic się nie wydarzyło. Na opakowaniu znajduje się instrukcja by nakładać serum wieczorem na „skórę objętą zmianami oraz przylegającą do zmian w celu zrównoważenia tonacji skóry”. Następnego wieczoru zaaplikowałam je na oczyszczoną i stonizowaną skórę całej twarzy. Po nałożeniu czułam wyraźne mrowienie, nie było to jednak pieczenie. Były dni, że utrzymywało się ono nawet 1,5 godziny. Skóra robiła się też wtedy mocno zaróżowiona. Po prostu było czuć, że serum działa.

 

Efekty

 

Używałam Isispharma Neotone serum przez ponad dwa tygodnie. Nie nakładałam już później na nie żadnych kremów, czy olejków. W pierwszym stosowałam je codziennie, w drugim robiłam przerwę co drugi-trzeci dzień. Producent wyraźnie zaznacza (i bardzo dobrze!), że podczas stosowania Isispharma Neotone serum należy bezwzględnie unikać ekspozycji na promienie słoneczne i zawsze stosować ochronę przeciwsłoneczną. Nigdy nie wychodzę z domu bez kremu z najwyższym filtrem lub bazy Nars z SPF 50, więc nie musiałam nic zmieniać w codziennej pielęgnacji. Już w pierwszych dniach zauważyłam działanie Neotone. Zmiany trądzikowe, które wcześniej nie chciały się goić znacząco przygasły i zaczęły zabliźniać, nie pojawiły się żadne nowe niespodzianki, a moje pory były czyste jak łza!

W drugim tygodniu na niewielkich obszarach twarzy zauważyłam małe przesuszenie. Wystąpił też mini wysyp drobnych krostek na czole. Wprawdzie na opakowaniu Neotone widnieje zapewnienie, że serum jest niekomedogenne (nie zapycha), ale nie mogę się z tym zgodzić. Według mnie za zmiany na skroniach winne są obecne w składzie silikony. Obecnie bowiem również stosuję kosmetyk z kwasem glikolowym, ale już bez silikonów i nic się nie dzieje. Zaczęłam robić jednodniowe przerwy co dwa-trzy dni. Stosowałam wtedy swój ulubiony krem nawilżający zamiast serum i wystarczyło to, by zniwelować przesuszenie i ograniczyć zapchanie skóry. Po 2,5 tygodnia zakończyłam kurację. Moja żuchwa przestała wyglądać jak ser, cera przestała być szara, skóra z trądzikowo-przetłuszczającej wróciła do mieszanej w stronę suchej.

Podsumowanie

 

Bardzo się cieszę, że wypróbowałam Isispharma Neotone serum, bo uspokoiło i doprowadziło do porządku moją skórę w dwa tygodnie. Neotone reklamowane jest jako serum na przebarwienia, ale nie oczekiwałabym od niego silnego działania wybielającego. Z moimi lekkimi przebarwieniami potrądzikowymi poradziło sobie, ale myślę, że z mocniejszymi o podłożu na przykład hormonalnym mogłoby sobie nie poradzić. Do takich przebarwień lepszy byłby peeling Glyco A tej samej firmy.

Polecałabym Neotone osobom z wrażliwą skórą, które nagle dotknął miejscowy trądzik i/lub pragnącym pozbyć się szarej cery i/lub chcącym przyzwyczaić skórę do kwasów. Na pewno kwas glikolowy zagości na stałe w mojej pielęgnacji. Aczkolwiek nie wiem, czy wrócę jeszcze do Isispharma Neotone serum, bo a) ma w składzie silikony, których nie lubię ja i moja cera, b) jest niewydajne – tubka ma tylko 20 mililitrów, a w nieco ponad dwa tygodnie zużyłam prawie całe opakowanie kosztujące ponad 70 złotych. Serum do kupienia jest TU.

Namówiłam Cię do wypróbowania Isispharma Neotone?

 

Ściskam!

Polub, bo warto :)