Baczynska-Rossmann-recenzja

„Wielka moda” przynależy do świata dóbr luksusowych. To właśnie wysokie ceny produktów –  oczywiście obok (przynajmniej postulowanej) wysokiej jakości – stanowią o ich ekskluzywnym charakterze. Nawiązywanie współpracy między sklepami sieciowymi a znanymi projektantami jest wyjściem ku przeciętnemu konsumentowi. Dziś omówienie jednego z takich projektów: Gosia Baczyńska & Rossmann.

 

Projektanci, „kolaboranci”

 

Wspomniane wyżej wyjście ku konsumentowi polega na ułatwieniu mu dostępu do metki ze znanym nazwiskiem za nieporównywalnie mniejsze pieniądze. To prawie to samo, co pojawia się na wybiegach. Wiemy, że prawie robi ogromną różnicę, ale… zasmakowanie choćby namiastki tego, co zazwyczaj jest tylko dla wybranych podsyca apetyt i nakręca popyt. Kto bowiem nie chciałby mieć dizajnerskich rzeczy? Choć nie każdy się do tego przyzna, to zapewne większość skrycie o nich marzy. Metko- i logomania opiera się bowiem na sile wpływu grupy, której nie da się uniknąć żyjąc w społeczeństwie.

Najbardziej znanym chyba przykładem wykorzystywania znanych nazwisk do podkręcenia sprzedaży są limitowane kolekcje H&M. Szwedzka marka zaprasza do współpracy światowej sławy projektantów, a ubrania sygnowane ich nazwiskiem, choć z cenami znacznie wyższymi niż stały asortyment sieciówki, znikają z półek w mgnieniu oka. Połączenie Baczyńska-Rossmann może dziwić. Nie dlatego, że taki alians byłby czymś nowym, przecież na polskim rynku miały już miejsce współprace projektantów z producentami spoza branży tekstylnej, na przykład Maciej Zień sygnował swoim nazwiskiem płytki łazienkowe, a Eva Minge farby do malowania ścian. Ten projekt może dziwić, bo… Rossmann jako drogeria kosmetyczna nie sprzedawał wcześniej ubrań. Jeśli współpraca z Gosią Baczyńską jest formą zwrócenia uwagi klientów i poinformowania ich o rozszerzeniu oferty (a zapewne jest), to tylko pogratulować im strategii.

 

G by Baczyńska

 

Co Gosia Baczyńska proponuje klientom drogerii? Kolekcja G by Baczyńska obejmuje ubrania i dodatki o cechach charakterystycznych dla stylu projektantki. Mamy więc ciemne i neutralne kolory, nieco mroczną kobiecość, glamour z odrobiną pazura. Klasyczna Baczyńska. Brakuje jednak koronki. „Wysokomodowość” reprezentowana jest w tej kolekcji przez klasycznie elegancką czerń, błyszczące wykończenia materiałów oraz mniej oczywiste, ale mało funkcjonalne rozwiązania (np. dekolt z wiązaniem z  tyłu). Całość jest konsekwentna i spójna stylistycznie. Jak projekty dla Rossmanna mają się do kolekcji Baczyńskiej prezentowanych na pokazach? Nie są to tanie kopie kreacji z wybiegów, i bardzo dobrze. Ubrania – jak wspomniano wcześniej – odzwierciedlają poczucie estetyki Baczyńskiej, ale nie korelują z jej projektami high fashion. Jedynie aplikacja w kształcie gorejącego serca nawiązuje do kolekcji S/S 2014 – I Feel Love. Zapewne przez to, że jest to mocny, charakterystyczny akcent, jak i dlatego, że topy z tym motywem były jednym z najlepiej sprzedających się rzeczy w jej sklepie.

Fantastycznym posunięciem strategicznym było wzięcie do promocyjnej sesji zdjęciowej modelek w różnym wieku – nastolatki i dwóch kobiet – młodej i dojrzałej. Jest to jednocześnie bardzo pozytywny komunikat – styl jest dla wszystkich, moda nikogo nie wyklucza. Przekaz wspaniale przeciwstawia się wciąż niestety dosyć powszechnemu w świadomości Polek przekonaniu pt. „po 50-tce załóż beret, brzydkie buty i czekaj na śmierć”. Jednocześnie świetnie odzwierciedla przekrój wiekowy klientek sklepu. I’m impressed.

 

Warto?

 

Kolekcja wpisuje się w sezon jesienno-zimowy, a więc odpowiada potrzebom konsumentek. Zdecydowanie na uwagę zasługują szale – ze względu na wybór kolorów, wzorów oraz faktur. Są ładne i w łatwy sposób urozmaicą zwykły strój. Wyróżniają się także torebki, szczególnie małe są pomysłowe i jednocześnie praktyczne: odwracalna dwukolorowa, czarna z dwoma wymiennymi paskami oraz pikowane, które po odczepieniu paska mogą służyć za kopertówki. Hitem może się okazać czarna bluzka z nadrukiem serca i spódnica z zamkiem u dołu. Spodnie, przez materiał, będą pasować głównie bardzo szczupłym osobom. Czapki w tej kolekcji to czapki, tyle. Długie rękawiczki, choć bardzo w stylu Baczyńskiej i świetnie wyglądają na zdjęciach, są mało przydatne dla przeciętnej Kowalskiej. Rzadko bowiem nosi się u nas płaszcze z rękawem 3/4. Sweter z krótkim rękawem wydaje się mało funkcjonalny w polskim klimacie. Rzeczy te są jednak atrakcyjne i znajdą nabywców.

Jedyną nietrafioną propozycją są w mojej opinii szare skarpety z lureksową nitką i czarnym ściągaczem mające „dopełnić wieczorowy strój”. Nie, po prostu nie. Ceny okazują się raczej rozsądne i przystępne, dostosowane do możliwości finansowych klienta drogerii. Wiele rzeczy ma ceny zbyt wysokie w stosunku do ich jakości, ale to skutek konieczności większego narzutu z powodu znanego nazwiska na metce (Rossmannowi musi się przecież zwrócić to, co zapłacił Baczyńskiej za użycie jej wizerunku). Kolekcję można obejrzeć TU, ale najlepiej wybrać się do najbliższej drogerii i po prostu „pomacać”.

 

A Ty,

jak często odwiedzasz drogerie?

bye the daltonist

Polub, bo warto :)