Nie ukrywam, że mam słabość do rzeczy z górnej półki. Nie szkoda mi na nie pieniędzy, bo z dobrej jakości produktem kupuję też całe doświadczenie – eleganckie pudełko, piękne opakowanie produktu, zapach i uczucie, że mam coś, czego nie mają wszyscy. Nie wydaję jednak pieniędzy bezmyślnie – wręcz przeciwnie. Zawsze robię „research”, analizuję skład, sprawdzam opinie. Dzięki temu rzadko coś się u mnie nie sprawdza. Czasem trafiam też na kosmetyki, które nie są złe, ale niewarte wysokiej ceny. W ostatnim roku natrafiłam na kilka takich produktów. Jeśli chcesz zobaczyć, na co nie warto wydawać pieniędzy, to zapraszam do czytania dalej.

Serce mi pęka, że na liście znalazł się produkt jednej z moich ulubionych marek – Make Up For Ever. Mowa konkretnie o Super Matte Loose Powder. Po pudrze o takiej nazwie spodziewałam się idealnego matu na twarzy przez co najmniej sześć godzin. A tu – niespodzianka – świecący podkład już po dwóch godzinach!  Na dodatek nie wygląda on jakoś specjalnie ładnie nawet zaraz po aplikacji. Od pudru za ponad 100 złotych oczekiwałam więcej…

Wielkim rozczarowaniem okazał się lakier do paznokci Marc Jacobs. Jest półtransparentny i nie da się nim uzyskać pełnego krycia, nawet przy trzech warstwach. Nie utrzymuje się też dłużej niż lakiery za 10 złotych.  Wielkie nadzieje wiązałam również z produktem Dior o intrygującej nazwie Nail Glow. Miał dawać efekt francuskiego manicure – zaróżawiać większą część paznokcia i wybielać końcówkę. Lekko różowi paznokieć, ale wybielenia żadnego nie zauważyłam. Szczerze mówiąc, ładniejszy efekt można otrzymać jasnoróżowym lakierem za parę złotych.

Sensual Skin Enhancer marki Kevyn Aucoin to „wielofunkcyjny produkt do twarzy o bardzo wysokim kryciu”.  Jako podkład jest raczej za ciężki (choć jedno mu przyznam – pięknie tuszuje moje rozszerzone pory). Jako korektor na niedoskonałości nie sprawdził się – schodził. Pod oczami, by zakryć cienie, musiałam nałożyć go więcej, przez co był bardzo widoczny. I strasznie wchodził w zmarszczki… Kosmetyk zdecydowanie nie warty 190 złotych.  Na koniec została kredka do ust Bobbi Brown. Nie jest to kosmetyk zły. Ma śliczny kolor i robi, co ma robić. Tylko, że takiej samej dobrej jakości są konturówki Golden Rose za kilka złotych, a nie za sto. Po co więc przepłacać?

A Tobie jakie kosmetyki się nie sprawdziły?

 

Ściskam!

Polub, bo warto :)