Lubimy gładkość. Pożądamy gładkości. Łydki bez włosów, uda bez cellulitu, brzuch bez fałdek, czoło bez zmarszczek… Gładkość to doskonałość. To, co niegładkie jest niechciane. Gimnastykujemy więc ciała na siłowniach, umysły na uniwersytetach. Wygładzamy się. Kontrolujemy owłosienie. Chcemy kontrolować myśli. Nie tylko swoje.

Robimy wszystko, by oko drugiego nie wykryło skazy. Robimy wszystko, by nasze oko nie wykryło skazy. Uważnie sprawdzamy, czy bluzka nie ma zagnieceń. Potem spodnie. Analizujemy wszystko po kolei, w końcu dochodzimy do majtek. Niepozorny, mały element układanki. Jak najszybciej sięgamy po gorące żelazko…

STOP! Odłóż je. Powoli, bez gwałtownych ruchów. Ok. A teraz coś ci powiem. Tylko się nie denerwuj. Nie da się wszystkiego kontrolować. Nie da się osiągnąć superdoskonałości, bo ona nie istnieje. Trzeba zostawić miejsce na spontaniczność, na naturalność, na nieperfekcyjność. Właśnie dlatego nie powinno się prasować majtek.

Polub, bo warto :)