Czy kosmetyk na bazie olejów może mieć dobry skład, niewysoką cenę i być dostępny w drogerii? Postanowiłam sprawdzić, czy drogeryjny hit –  olejek różany do twarzy Bielenda Rose Care – faktycznie jest tak dobry, jak wieść niesie.

Bielenda Rose Care olejek

Olejek Bielenda Rose Care


 

Moja wrażliwa i naczynkowa skóra uwielbia wszystko, co różane – na przykład wodę różaną kupuję w ilościach prawie hurtowych. Trudno się dziwić – róża ma właściwości łagodzące i rozjaśniające. Dlatego lubię wybierać kosmetyki do twarzy z tym składnikiem. Ponieważ kocham też olejki, sięgnęłam po 100% organiczny olej z dzikiej róży Nacomi. Niestety nie sprawdził się u mnie – przede wszystkim dlatego, że barwił skórę na pomarańczowo. Postanowiłam więc wypróbować olejek Bielenda Rose Care. W kosmetykach szukam przede wszystkim jakości, dlatego zaczniemy od analizy składu.

Bielenda Rose Care olejek

Analiza składu

 

Produkt Bielenda Rose Care sprzedawany jest jako „olejek różany”, co sugerowałoby, że głównym – jeśli nie jedynym – składnikiem kosmetyku jest olej z róży. Kiedy jednak spojrzymy na INCI, zobaczymy aż trzydzieści jeden substancji. Przyjrzyjmy im się bliżej.

Skład: Prunus Persica (Peach) Kernel Oil, Macadamia Integrifolia Seed Oil, Oryza Sativa Bran Oil, Isododecane, Hydrogenerated Tetradecenyl / Methylpentadecene, Ethylhexyl Stearate, Caprylic /CapricTriglyceride, Ribes Nigrum (Black Currant) Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Rubus Idaeus (Raspberry) Seed Oil, Rosa Canina (Fruit) Oil, Sodium Hyaluronate, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Squalene, Lecitin, Beta-Sitosterol, Hydrogenerated Vegetable Glycerides Citrate, Ethylhexyl Palmitate, Propylene Glycol, Butylene Glycol, Caprylyl Clycol, Silica Dimethyl Silylate, Phenoxyathanol, Parfum (Fragrance), Benzyl Salicytate, Bytylphenyl Methylpropional, Citronellol, Geraniol, Limonene, Linalool.

To bardzo ładny skład – głównie naturalne olejki plus kilka nawilżających i przeciwstarzeniowych substancji. Skład jest mocno emolientowy – kosmetyk powinien więc natłuszczać i ograniczać odparowywanie wody z naskórka. Bardzo podoba mi się to, że nie ma tu napchanych silikonów, jak  niestety w wielu drogeryjnych kosmetykach do twarzy – to ogromny plus. Kolejny plus – nie ma tu oleju mineralnego, juhu!

Bielenda Rose Care olejek

Na opakowaniu olejku znajduje się informacja, że „zawiera niezwykle efektywne połączenie szlachetnego olejku z owoców róży, nawilżającego kwasu hialuronowego oraz antyoksydacyjnego kompleksu witamin C+E”. Olejek z owoców róży owszem znajduje się w składzie, ale na… jedenastym miejscu. Za nim mamy kwas hialuronowy, witaminę E i witaminę C.

Bazą jest tu olej z pestek brzoskwini, olej macadamia i olej ryżowy. Są to tak zwane oleje nieschnące, polecane dla skóry suchej i dojrzałej, bez skłonności do zaskórników (bo mogą zapychać). Nieco niepokoi mnie również to, ze naliczyłam aż sześć substancji odpowiedzialnych za zapach – czy nie powinny być one ograniczone w produkcie do cery wrażliwej?

Bielenda Rose Care olejek

Aplikacja i działanie

 

Olejek znajduje się w estetycznej szklanej buteleczce z pipetką, która ułatwia odmierzenie zalecanych na opakowaniu 2-3 kropli. Szkło powinno być ciemne, by zapobiegać utlenianiu olejków. Tu jedynie ciemnoróżowa naklejka lekko przyciemnia zawartość. Na pudełku, w którym kupujemy olejek jest dokładnie opisane kiedy i jak aplikować kosmetyk – to na plus.

Olejek ma rzadką, prawie wodnistą konsystencję, przez co ładnie się rozprowadza i dosyć szybko wchłania. Jest przezroczysty i nie barwi. Bardzo fajnie nawilża i natłuszcza, skóra po nim jest mięsista. Choć w „suche” dni moja cera potrzebowała zdecydowanie więcej niż zalecane 2-3 krople. Kosmetyk skierowany jest do cer wrażliwej i nadreaktywnej – faktycznie nie podrażnia, ale czy łagodzi? Róża trochę za daleko w składzie…

Nie doprecyzowane jest natomiast, czy lepiej sprawdzi się u cery suchej, normalnej czy tłustej. Według mnie posiadaczki tłustej i mieszanej z tendencją do zapychania powinny raczej zrezygnować z jego zakupu. Mnie bowiem niestety lekko zapychał. Na początku nie wiedziałam dlaczego, ale jak zobaczyłam, że na trzech pierwszych miejscach w składzie są zapychające oleje nieschnące, to już wszystko było jasne.

Bielenda Rose Care olejek

Olejek przedstawiony jest jako produkt, który redukuje uczucie suchości, przywraca równowagę hydrolipidową, chroni przed nadmierną utratą wilgoci wyraźnie wygładza i zmiękcza. Skład oparty na emolientach powoduje, że pierwszy trzy obietnice faktycznie są spełnione. Nie mam problemu z szorstkością skóry, dlatego nie mogę się wypowiedzieć co do wygładzania i zmiękczania. Gdyby mnie nie zapychał byłoby super, a tak to jest „tylko” bardzo dobrze”.

Bielenda Rose Care olejek

Podsumowanie

 

Bielenda Rose Care to bardzo dobry produkt o naprawdę fajnym składzie. Sprawdzi się u osób z cerą suchą, normalną i mieszaną bez skłonności do zapychania. Według mnie osoby z cerą tłustą/trądzikową/mieszaną z tendencją do zaskórników i krostek powinny wybrać inny produkt olejowy. Olejek dostępny jest stacjonarnie w drogeriach Rossmann za 26,99 oraz online za około 20-25 złotych.

 

Zobacz też:

Polub, bo warto :)